Kiedy podejmujemy decyzje finansowe odsuwamy od siebie emocje. Mówimy, to czas na racjonalność, czas na arkusze, obliczenia, matematykę, chłodne myślenie…
Ale czy jest to dobre i pełne podejście do tematu finansów, w szczególności tych osobistych? I czy takie podejście jest w ogóle możliwe?

Nie jestem w żadnym razie ekspertem od finansów, ale w celu poprawienia i zadbania o własne chętnie czytam i zapoznaję się z podstawami działania rynków finansowych, ekonomii itp. Książka “The Psychology of Money: Timeless Lessons on Wealth, Greed, and Happiness” Morgan’a Housel’a jest pod tym względem inna. Nie opowiada o tym jak “się dorobić”, nie podaje jak działają mechanizmy rynkowe, nie tłumaczy jak przewidzieć co wydarzy się na rynku (wszyscy wiedzą, że to niemożliwe, ale wszyscy i tak próbują).

Mówi o finansach od innej, uważam, że ponadczasowej strony, bo od strony ludzkiej psychologii i zachowań. Psychologia nie zmienia się tak szybko jak zmieniają się ekonomia i historia, dziedziny z których często korzystamy podejmując decyzje finansowe.

 

Dla kogo jest ta książka?

Dla osób szukających innego spojrzenia na problem finansów, dla osób zainteresowanych inwestowaniem, zatrudnieniem konsultanta do spraw finansów, dla tych, którzy oszczędzają i dla tych, którzy tego nie robią. Jednym słowem publikacja przyda się każdemu, bo jak mówi sam autor i wielu przed nim: “there are two topics that will affect your life whether you are interested in them or not: money and health”.

Tłumaczenie: są dwie rzeczy, które mają wpływ na twoje życie, nawet jeśli się nimi nie interesujesz: pieniądze i zdrowie"

Foo

 

Bogactwo vs. Zamożność (Being Rich vs. Being Wealthy)

Chcę już na początku zaznaczyć różnicę między pojęciami, które podkreślane są przez M.Housel'a i przewijają się przez całą książkę.
Autor mówi, że różnica między bogactwem a zamożnością to coś więcej niż tylko semantyka, niezrozumienie może prowadzić do wielu błędów w decyzjach o finansach osobistych.

  • Bogactwo jest widoczne, to droga torebka, najnowsze Porsche, drogie gadżety.
  • Zamożność to pieniądze, które nie zostały jeszcze zamienione na rzeczy, które możesz zobaczyć (gadżety, luksusowe produkty), dlatego zamożności nie widać, przynajmniej nie na pierwszy rzut oka.
  • Zamożność to opcje na przyszłość.
  • Można być jednocześnie bogatym i zamożnym.

Co z tego wynika? Sądzę, że musimy się zastanowić nad naszymi priorytetami, nad tym czego chcemy, bycia zamożnym czy bogatym, czy zamożnym i bogatym. I co ważniejsze, do czego prowadzą nas nasze zachowania i nawyki finansowe (może do nikąd?!)? Autor słusznie zauważa, że ludzie mówiąc, że chcieliby być milionerami, mają na myśli, że chcieliby móc wydać milion. Tyle, że wydanie miliona to odwrotność bycia milionerem. Proste, ale daje do myślenia.

 

O książce

Czego jeszcze uczy nas książka "The Psychology of Money" (Psychologia pieniędzy)?
 
Bardzo spodobało mi się spostrzeżenie autora, że wiedza o finansach jest nam przekazywana w podobny sposób jak fizyka czy matematyka, ze wzorami, regułami. Jednak ekonomia i finanse mimo, że w dużym stopniu mają do czynienia z liczbami, nie mogą być traktowane jak nauki ścisłe! Gdyby inwestowanie polegało jedynie na rozwiązaniu paru zadań przy użyciu gotowych wzorów matematycznych, pewnie wszyscy bylibyśmy milionerami. W prawdziwym świecie finansów osobistych jest bardziej tak, że każdy ma swoje własne zadanie do rozwiązania, a do tego musi do niego znaleźć własny wzór. Na szczęście jest kilka pomocnych reguł, które poprowadzą nas do pomyślnego rozwiązania.

Jedną z podstawowych zasad jest oszczędzanie. I nie chodzi wcale o oszczędzanie na konkretny cel, na nowe buty, na wypadek choroby, czy na zakup mieszkania. Liczy sią, aby oszczędzać tak po prostu, bez celu, bo na pewno przyniesie nam to korzyści.
Mowa też tu po części o odsetkach składanych (compound interest). Mimo, że nie są one intuicyjne, to z czasem potrafią zdziałać cuda!

Autor nie podpowiada nam w jakie akcje inwestować, jakie fundusze kupić, bo jak podkreśla w wielu miejscach, to w co, jak i ile będziesz inwestować zależy przede wszystkim od twoich celów inwestycyjnych, od twojego stylu życia i zarobków.
Z tego powodu ważne jest też niesugerowanie się finansowymi poczynaniami innych, bo najpewniej mają oni inne cele i grają w inną "grę" niż my. W szczególności szukanie podpowiedzi, wzorowanie się na historii i działaniach osób takich ja Warren Buffett czy Bill Gates nie ma sensu z punktu widzenia przeciętnego zjadacza chleba. Mimo to wiele osób szuka inspiracji do inwestowania w sukcesach takich właśnie ludzi.
Taka sama zasada (niesugerowania się), tyczy się nie tylko inwestowania, ale również wydawania pieniędzy. Nie dajmy się wciągnąć w "keeping up with the Joneses", niewiele na tym zyskamy. Pamiętajcie, zamożności nie widać 😉

Oprócz tego, musimy zdawać sobie sprawę z roli niewiadomych (szczęścia i pecha) w naszych finansach. Choć chcielibyśmy mieć nad swoimi pieniędzmi pełną kontrolę, prawda jest taka, że 100% naszych rezultatów nie wynika bezpośrednio z naszych działań. Przed pechem i złymi decyzjami możemy się zabezpieczyć przez zwiększenie swoich szans przetrwania, dywersyfikację, eliminację pojedynczego punktu porażki. Najgorszym rezultatem, którego należy unikać jak ognia, jest stracenie wszystkich szans na dalszą "grę".
Jeśli chodzi o szczęście, to nie możemy liczyć na to, że zawsze będzie nam dane. Jeśli powodzenie twojego planu w wysokim stopniu zależy od pomyślności poszczególnych elementów, nie jesteś wystarczająco zabezpieczony przed porażką.

Czytając książkę nasunęłą mi się myśl, że z dobrym inwestowaniem jest jak ze zdrową dietą. Jeśli za bardzo się ograniczymy, nie damy sobie miejsca na drobne przyjemności i nie nastawimy się na umiarkowane rezultaty rozłożone w czasie, to nic dobrego z tej diety nie wyjdzie.
Ostatecznie nie możemy być ani zbyt konserwatywni, ani zbyt emocjonalni mając do czynienia z pieniędzmi. Zbyt konserwatywne podejście może sprawić, że nie damy rady utrzymać rygorystycznych nawyków; a zbyt emocjonalne, że staniemy się kłębkiem nerwów. Ważne jest więc znalezienie złotego środka, tak aby osiągnąć swoje cele, a jednocześnie spać spokojnie w nocy.

 

Podsumowanie

O ile nie wyniesiecie z tej książki wiedzy na temat instrumentów finansowych, to na pewno poprawicie wasz stosunek do pieniądza. Najlepszą cechą książki "The Psychology of Money" M. Housel'a, jest przystępność przekazywanych w niej informacji. Nie musisz mieć wykształcenia, a tym bardziej wykształcenia ekonomicznego (lub innego związanego z finansami), aby zastosować zasady w niej podane. Drobne przypomnienie, czy też upomnienie o naszym stosunku do pieniędzy przyda się nam wszystkim i może poprowadzi nas do zmiany złych nawyków. A w konsekwencji do zamożności, wolności finansowej i najważniejszej dywidendy jaką dają nam pieniądze - pełnej kontroli nad własnym czasem. Polecam lekturę!