Książka David’a Graeber’a “Praca bez sensu. Teoria” trochę mnie przygnębiła. A to dlatego, że opisuje (jak się okazuje) bardzo rozpowszechniony problem społeczny, o którym się właściwie nie mówi. W zasadzie, to nie tylko się o tym problemie nie mówi, panuje też przekonanie, że

nie powinno się o nim mówić, a dodatkowo niektórzy zaprzeczają, że problem w ogóle istnieje.

O co chodzi? Chodzi o pracę bez sensu czyli ‘bullshit jobs’.

Dla kogo jest ta książka?

Dla osób, które wiedzą/czują, że ich praca jest bez sensu. Książka przyda się, aby lepiej zrozumieć fenomen ‘bullshit jobs’ (choć nie obiecuję, że poprawi wam humor, może nawet go popsuć). Ale chociaż pokaże, że nie jesteście sami, może ośmieli was również do głośniejszego mówienia o tym co was boli w kontekście pracy oraz zastanowienia się nad status quo.

To także książka dla ciekawych, tych których interesują tematy z pogranicza socjologii i ekonomii. Pomysły i argumenty ujęte w tekście na pewno dostarczą wam materiał na ciekawą dyskusję i głębsze przemyślenia.

O książce i pracy bez sensu

Książka powstała spod pióra D. Graber’a profesora antropologii z London School of Economics. Jest jakoby rozwinięciem niezwykle popularnego i wzbudzającego kontrowersje artykułu tego samego autora, który ukazał się w 2013 roku na łamach magazynu Strike.

Na podstawie swoich badań i zebranych (głównie od internautów) oświadczeń, autor zarysowuje problem społeczny jakim jest praca bez sensu, a tym samym otwiera pole do dalszych dociekań w obrębie tego przedziwnego tematu.

Co to jest praca bez sensu?

Myślę, że wielu z was instynktownie czuje co to jest praca bez sensu, choć konkretna definicja jest już bardziej nieuchwytna, tak jak nieuchwytna jest definicja ‘wartości’. Wydaje mi się, że to między innymi z tego powodu, Graeber podkreślił rolę subiektywnego odczucia pracownika wykonującego daną pracę w swojej definicji bullshit jobs.

Definicja pracy bez sensu według D. Greaber’a:

“Final Working Definition: a bullshit job is a form of paid employment that is so completely pointless, unnecessary, or pernicious that even the employee cannot justify its existence even though, as part of the conditions of employment, the employee feels obliged to pretend that this is not the case."

David Graeber, Bullshit jobs. Theory

Oczywiście jak to bywa z wieloma definicjami i w tym wypadku pojawiają się głosy sprzeciwu lub powątpiewania. W internecie i w samej książce znajdziemy kontrargumenty do proponowanej definicji a nawet samego istnienia bullshit jobs.

Jednym z zarzutów jest stwierdzenie, iż w kapitalizmie istnienie bezsensownych stanowisk pracy jest niemożliwe, bo byłoby nieopłacalne. Graeber odrzuca jednak taki tok rozumowania i mówi, że problem pojawia się, ponieważ człowiek nie działa jedynie w sferze ekonomii, ale jednocześnie w sferze moralności oraz polityki. Modelowy homo economicus nie istnieje.

Autor argumentuje również, że w dzisiejszych czasach jesteśmy daleko od ‘prawdziwego’ kapitalizmu, a wiele instytucji przypomina bardziej ustrój feudalny, w którym niczego się nie produkuje a jedynie zabiega się o wpływy nad dostępnymi zasobami i ich dystrybucją.

Inny argument, który neguje istnienie bs jobs, mówi, że jeśli mam pracę i to mi za to płacą, to zarabiam i mogę utrzymać siebie i swoją rodzinę. W efekcie praca ta ma sens, bo służy chociażby mojemu osobistemu celowi.

Takie myślenie jednak w żaden sposób nie odnosi się do problemu społecznego (na poziomie wyższym niż osobisty) jakim jest ścisłe związanie możliwości przetrwania z pracą (pensją), i zakłada, że ludzie żyją jedynie w sferze ekonomicznej oraz dla własnego zysku. Pomijając jednocześnie problem realnych negatywnych skutków psychologicznych spowodowanych przez bezsensowną pracę.

Kolejnym powtarzającym się w dyskusjach zarzutem wobec koncepcji bs jobs, jest to, że dzisiejszych czasach organizacje są tak skomplikowane, że zwykli pracownicy mogą nie rozumieć swojej roli w rozbudowanej machinie przedsiębiorstwa. Autor jednak skłania się ku opinii, z resztą uważam, że słusznie, że jeśli masz pracę bez sensu, to najczęściej o tym wiesz.

Warto przeczytać książkę, aby prześledzić poszczególne argumenty i kroki, które doprowadziły autora do jego ostatecznej definicji bezsensownej pracy.

Foo

Książka dostarczy wielu emocji i tematów do ciekawych dyskusji

Rodzaje pracy bez sensu

Po raz kolejny chcę zaznaczyć i zaznacza to wielokrotnie sam autor, że jednym z najważniejszych kryteriów, według którego określa się pracę jako bez sensu (bullshit, praca-ściema) jest subiektywna ocena wykonującego takową pracę. Książka nie wytyka więc ludziom: 'to twoja praca jest bez sensu.' (Chociaż autor wskazuje sektor FIRE - finanse, ubezpieczenia i nieruchomości, jako ten najbardziej winny kreowaniu bezsensownych prac). Nie ocenia, a raczej bazując na głosach społecznych (pochodzących z różnych zawodów i branż) pokazuje, że problem widzą przede wszystkim sami pracownicy.

Na tych właśnie głosach opiera się również podział bezsensownych prac zaproponowany przez autora:

  • flunkies - to osoby zatrudnione tylko po to, aby osoba lub firma ich zatrudniająca poprawiła swój image, np. sekretarka w firmie, w której de facto nic się nie dzieje, albo dzieje się bardzo mało; odźwierny
  • goons - to osoby zatrudnione tylko dlatego, że inne podobne firmy też takie osoby zatrudniają, np. prawnik korporacyjny, telemarketer
  • box tickers - ludzie zatrudniani po to, aby firma która ich zatrudnia, mogła twierdzić że robi coś, czego w rzeczywistości nie robi, np. ktoś kto przeprowadza ankiety na temat poziomu zadowolenia pracowników, lub klientów, ale wyniki takich ankiet nie są później brane pod uwagę
  • duck tapers - pracownicy, którzy istnieją w organizacji z powodu błędów w funkcjonowaniu tejże organizacji
  • taskmasters - dzielą się na dwie podkategorie:
    • tych, którzy przypisują pracę innym, choć nie ma ku temu faktycznej potrzeby
    • tych, którzy tworzą jeszcze więcej bezsensownych prac i przypisują je innym

Mogą również istnieć stanowiska łączące ze sobą powyższe kategorie (np. taskmaster - box ticker), lub sytuacje, w których pracownik na przydatnym stanowisku, jest zmuszony do wykonywania pewnych zupełnie bezsensownych zadań, które zajmują jego czas i obniżają produktywność (co autor nazywa bullshitization of jobs). Przykładem może być pracownik naukowy, który musi zajmować się niepotrzebnymi pracami administracyjnymi (wypełnianiem formularzy, które niczemu nie służą).

Dalsze rozważania nad problemem bezsensownej pracy i możliwymi rozwiązaniami

Praca-ściema może mieć nie tylko negatywne skutki ekonomiczne, ale może również znacząco wpłynąć na psychikę i samopoczucie pracowników. Jednak, pomimo, że oświadczenia zebrane przez autora (w oparciu o które powstała książka), wskazują na związek bezsensownej pracy i depresji czy pogorszonej samooceny, uważam, że skutki te muszą zostać prześledzone w ramach dodatkowych, obszerniejszych badań.

Ciekawą zależnością, na którą zwraca uwagę autor jest rozminięcie się tworzenia faktycznej wartości z wysokością płacy. Innymi słowy, im bardziej oczywiste i widoczne są efekty twojej pracy i im więcej korzyści przynosisz społeczeństwu, tym mniej na tym zarabiasz. Daje to do myślenia.

Podsumowując swoje rozważania Graeber proponuje (acz niechętnie) przykładowe rozwiązanie problemu bullshit jobs - za które uważa UBI czyli Universal Basic Income. Choć podkreśla, że celem książki jest raczej naświetlenie, wstępne przeanalizowanie i pokazanie problemu bezsensownych prac, a nie proponowanie rozwiązań.

Cyfrowy nomada a praca bez sensu

Czytając książkę "Praca bez sensu. Teoria" zadałam sobie pytanie: Czy zdalny tryb pracy i cyfrowy nomadyzm mają potencjał raczej do tworzenia czy likwidowania bezsensownych prac?

Cyfrowy nomadyzm to styl życia, który przynajmniej w moim mniemaniu i w teorii odrzuca pracę bez sensu (choć to stwierdzenie jest problematyczne, ponieważ nie istnieje jedna definicja cyfrowego nomadyzmu). A to dlatego, że nie traktuje pracy jako wartości samej w sobie (praca dla pracy), a wiele osób decydujących się na styl życia cyfrowego nomady stawia inne wartości, takie jak wolność i niezależność wyżej niż np. pieniądze.

Oczywiście prawda jest jednak taka, że trzeba się jakoś utrzymać. Myślę, więc że i wśród nomadów znajdą się osoby, które oceniają swoją pracę jako bezsensowną, ale traktują ją jako źródło utrzymania, a swoje ambicje realizują w ramach innych, prywatnych projektów. Sądzę również, że wielu nomadów dokładnie w taki sposób została nomadami! Znudzeni niesatysfakcjonującą pracą, po godzinach zajmowali się interesującymi ich projektami, które z czasem zamieniły się w biznes.

Myślę również, że wśród cyfrowych nomadów, szczególnie tych utrzymujących się z freelance może pojawiać się dużo tzw. duck-tapers lub goons (wyjaśnienie terminów powyżej). Choć z drugiej strony wśród nomadów jest dużo przedsiębiorców zakładających własne firmy i pełno-etatowych pracowników, także trudno mi powiedzieć, czy ta grupa społeczna bardziej przyczynia się do tworzenia czy likwidacji bezsensownych prac (a może cyfrowi nomadzi są ofiarami takich stanowisk pracy?). Ankieta, czy badanie przeprowadzone na temat bezsensownej pracy wśród cyfrowych nomadów, mogłyby być interesujące.

Podsumowanie

Książka David'a Graeber'a to świetny, choć długi wstęp do dyskusji o problemach jakie niesie ze sobą bezsensowna praca. Nawet jeśli nie zgodzicie się ze wszystkimi argumentami proponowanymi przez autora, (albo nawet odrzucicie zupełnie możliwość istnienia bs jobs), to uważam, że kwestionowanie status quo zawsze jest dobrym pomysłem, tylko w ten sposób możemy iść na przód. Zachęcam do lektury.